Beskid Makowski,  Beskid Niski,  Beskid Wyspowy,  Bieszczady,  Góry Świętokrzyskie,  KGP

#KGP – wyprawa na wschód

Święta wielkanocne za nami. Siły zregenerowane, więc ruszamy zdobyć kolejne szczyty do Korony Gór Polski. Tym razem w pięcioosobowym składzie kierujemy się na wschód kraju. W piątkowy poranek (5:30 – wiemy, że u niektórych to jeszcze noc 🙂 )  ruszamy z Legnicy w kierunku Kielc. Przed nami ponad 500 km trasy do miejscowości Święta Katarzyna, do której dojeżdżamy około godziny 11:00.

Łysica

Z parkingu przy klasztorze ruszamy na pierwszy szczyt leżący w Górach Świętokrzyskich. Pogoda nie rozpieszcza, ale nastroje są bojowe. Po zakupie biletów do ŚPN ruszamy w stronę naszego celu. Po kilkudziesięciu metrach mijamy źródełko św. Franciszka i zlokalizowaną nad nim kapliczkę. Kamienistym szlakiem podchodzimy coraz wyżej w kierunku kolejnego wierzchołka do KGP. Po około 50 minutach docieramy do celu. Na szczycie odbijamy pierwszą w tym dniu pieczątkę, pamiątkowe zdjęcie i ruszamy w drogę powrotną na parking. Pakujemy się do auta i ruszamy w dalszą drogę przed nami ponad 300 km do Ustrzyk Górnych.

Tarnica

Ambitny plan, aby jeszcze tego samego dnia zdobyć Tarnicę. Do Ustrzyk dojeżdżamy o 17:00, odbieramy klucz od pokoi i jedziemy do Wołosatego skąd będziemy atakować najwyższy szczyt polskich Bieszczad. Z parkingu kierujemy się do budki po bilety do Bieszczadzkiego Parku Narodowego i pieczątkę do książeczki (na Tarnicy nie ma skrzyneczki i pieczątką), niestety kasa biletowa jest zamknięta spóźniliśmy się 20 minut. Wchodzimy na szlak, początkowo idziemy około kilometr łąką, aby po 20 minutach dotrzeć do bukowego lasu gdzie rozpoczynamy wspinaczkę. Szlak lekko błotnisty. Po 40 minutach zaczyna się śnieg, ale nie ma tragedii. Wychodzimy z lasu, znowu trochę błota i wchodzimy na schody prowadzące na Przełęcz pod Tarnica. Coraz więcej śniegu, ale nie tracimy humoru. Na chwilę pogoda się poprawia robimy kilka pamiątkowych zdjęć i ruszamy dalej. Z przełęczy kierujemy się na szczyt. Cały szlak zasypany, mimo to powoli pniemy się w górę. Na niebie coraz więcej chmur i niestety nie nacieszymy się widokami. Na szczyt docieramy o 18:40, dokumentujemy przybycie sesją zdjęciową i zaczynamy powrót. O 20:00 docieramy na parking – czas rewelacja. Na powrocie zajeżdżamy jeszcze do Hotelu Górskiego PTTK po pieczątki, aby w pełni udokumentować zdobycie kolejnego szczytu KGP.

Lackowa

Okazało się, że wejście na Tarnicę w piątek było dobrym pomysłem. Całą noc pada deszcz – fart jest po naszej stronie💪. Pobudka dosyć wcześnie, szybkie śniadanie i o 6:00 ruszamy w dalszą drogę w kierunku Beskidu Niskiego. Przed nami 170 km drogi. Podjęliśmy decyzje, że startujemy ze wsi Izby i wchodzimy na Lackową tzw. „ścianą płaczu”. Parkujemy auto obok gospodarstwa Końska Dolina i ruszamy. Początkowo idziemy szeroką drogą, która doprowadziła nas do czerwonego szlaku, skręcamy w lewo i powoli zaczynamy podejście. Nabieramy wysokości, po 20 minutach docieramy do wspomnianej “ściany płaczu”. Jest to ostre kamieniste podejście o dość dużym nachyleniu, ale pomimo błota pokonujemy je dosyć sprawnie. Po kilkunastu minutach „wspinaczki” teren wypłaszcza się i idziemy dalej w kierunku szczytu. Na górze tabliczka szczytowa oraz skrzyneczka z pieczątką (niestety duża wilgotność spowodowała problemy z możliwości skorzystania z poduszki do odbicia pieczątki, na szczęście skorzystaliśmy z własnej, którą nosimy ze sobą). Szczyt Lackowej jest w pełni zalesiony, więc wybitnych widoków nie ma. Po chwili odpoczynku ruszamy w drogę powrotną. Zejście tą samą trasą równie a może i nawet bardziej wymagające, ale bezpiecznie docieramy na dół i wracamy do samochodu. Chwila odpoczynku i jedziemy dalej.

Mogielica

Kolejnym przystankiem na naszej trasie jest Mogielica – najwyższy szczyt Beskidu wyspowego. Auto zostawiamy na parkingu na końcu wsi Wyrębiska. Szlak początkowo biegnie utwardzoną szutrowa drogą. Po 20 minutach po lewej stronie mijamy Krzyż Partyzantów. Od tego momentu ścieżka zaczyna się powoli piąć się ku szczytowi. Po 50 minutach docieramy na miejsce, po drodze pojawia się na szlaku śnieg jednak nie sprawia on większego problemu. Na szczycie znajduje się wieża widokowa, która aktualnie jest niestety zamknięta ze względu na remont. Przez chwilę podziwiamy panoramę skierowaną na Limanową. Dokumentujemy przybycie przy tabliczce szczytowej pod którą znajduje się skrzyneczka z pieczątka. Na zejściu odbijamy jeszcze na prawo, aby po około 100 m dojść do punktu widokowego. Na chwilę nasze serca przenoszą się w Tatry, w tym miejscu postawiono również Krzyż upamiętniający 50 rocznicę wycieczki Karola Wojtyły na Mogielicę. Co raz bardziej zmęczeni docieramy z powrotem na parking. Szybkie ogarnięcie się i ruszamy w dalsza drogę w kierunku ostatniego zaplanowanego na ten wyjazd punktu KGP, którym jest Lubomir.

Lubomir

Najwyższy szczyt Pasma Lubomira i Łysiny. Biorąc pod uwagę, że od wyjazdu z Bieszczad kierujemy się z powrotem do domu, wybieramy szlak czerwony na zdobycie ostatniego dzisiaj szczytu. Parkujemy obok wsi Parylówka i rozpoczynamy wejście. Pniemy się w górę, 15 minutowe podejście asfaltową drogą, nie powoduje uśmiechu na naszych twarzach. Wchodzimy na drogę gruntową, którą po prawej mijamy Gościniec pod Lubomirem. Zmęczenie jazdą samochodem oraz przebytymi kilometrami po szlakach doskwiera coraz bardziej, po 50 minutach mijamy z prawej strony na nowo otwarte obserwatorium astronomiczne (pierwsze obserwatorium zostało spalone przez Niemców w 1944r.). Szczęśliwi zakończeniem wyprawy dokumentujemy przybycie pieczątką i pamiątkowym zdjęciem przy tabliczce szczytowej. Niestety wierzchołek Lubomira jest całkowicie zalesiony i nie ma możliwości pooglądać okolicy. Po chwili odpoczynku zaczynamy zejście do samochodu. Przed nami kolejne 350 km i o 22:00 docieramy do domu. Nasi towarzysze podróży: Agnieszka, Filip i Marcin niestety muszą jeszcze dojechać do siebie, zatem oficjalnie wyprawa kończy się o 23:00. MAMY TO!

Podsumowanie

🗓️ 2 dni

👨‍👩‍👦‍👦 5 podróżników

🏔️ 5 szczytów do Korony Gór Polski

🥾 30km wędrówki z buta

⬆️ 2000m przewyższenia

🚗 1600km trasy autem

✔️ plan zrealizowany

 

Dziękujemy za wspólny wyjazd Agnieszce, Filipowi i Marcinowi

 

PS. robię się na to za stary.

Łysica #KGP – trasa

Tarnica #KGP – trasa

Lackowa #KGP – trasa